Afera w Berlinie. Ludzie bez prądu, burmistrz grał w tenisa
8 stycznia 2026
Po kilkudniowym blackoucie w południowo-zachodnim Berlinie udało się przywrócić prąd, jednak polityczne rozliczenia wielkiej awarii dopiero się zaczynają. Gromy spadły szczególnie na chadeckiego burmistrza stolicy Niemiec Kaia Wegnera, który w sobotę (3 stycznia), gdy zaczął się blackout spowodowany sabotażem lewicowych ekstremistów, w ogóle nie pojawił się publicznie. Twierdził on potem, że był stale osiągalny i zajmował się kryzysem. – Nie nudziłem się ani nie odpoczywałem, tylko cały dzień spędziłem na rozmowach telefonicznych, próbując koordynować działania i zdobywać jak najwięcej informacji.
Zamknąłem się „w domu, w swoim biurze, w dosłownym tego słowa znaczeniu” – mówił w niedzielę (4 stycznia) na konferencji prasowej. Jednak jak podała regionalna stacja RBB, wczesnym popołudniem w dniu blackoutu Wegner miał przez godzinę grać w tenisa ze swoją partnerką na kortach na obrzeżach miasta. Kancelaria Senatu Berlina potwierdziła RBB, że burmistrz grał między godziną 13. a 14. w sobotę, ale „był cały czas osiągalny”.
Według mediów czwartek (8.01.2026) rano Wegner tłumaczył się ze swojej postawy w czasie awarii podczas narady online frakcji CDU w parlamencie Berlina. Jak podała potem agencja DPA, deputowani chadeccy wsparli jednak swojego lidera.
Oskarżenia o kłamstwo i żądania dymisji
Tymczasem opozycja nie szczędzi krytyki. To, że nie mówi się prawdy „ludziom w bardzo trudnej sytuacji” jest „niegodne” burmistrza, powiedział RBB przewodniczący frakcji Zielonych Werner Graf. Z kolei polityk Lewicy Matthias Schirmer wezwał Wegnera, by zastanowił się, czy „ta praca nadal jest dla niego odpowiednia”. Krytykę słychać również ze strony koalicyjnej socjaldemokracji SPD. Jeden z liderów tej partii w Berlinie Steffen Krach uważa, że burmistrz „okłamał” ludzi, co jest „nie do przyjęcia”.
Dymisji Wegnera żąda skrajnie prawicowa AfD. – Wystarczająco złe jest to, że burmistrz Berlina nie traktuje sytuacji kryzysowej spowodowanej atakiem terrorystycznym na infrastrukturę miasta na tyle poważnie, aby zrezygnować z meczu tenisowego – oświadczyła szefowa berlińskiej AfD Kristin Brinker. Ponadto „kłamał on Berlińczykom prosto w oczy”, dodała. Podobnie postawę burmistrza komentują liberałowie z FDP oraz lewicowo-populistyczny Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW).
Większy problem Berlina
Wegner przyznał w środę wieczorem w wywiadzie telewizyjnym, że w sobotę w pewnej chwili potrzebował przerwy i poświęcił nieco czasu na sport. To nie uspokoiło komentatorów.
Berliński dziennik „Tagesspiegel” pisze w czwartek, że „najważniejszy mieszkaniec miasta źle ocenił priorytety swojego miasta i swojego urzędu, kiedy chciał odpocząć uprawiając sport, podczas gdy 45 000 gospodarstw domowych zostało odciętych od dostaw energii”. „Było to fatalne w skutkach, biorąc pod uwagę fakt, że Wegner tego dnia nie udał się ani do Ratusza, ani do wydziału polityki wewnętrznej, ani do osób poszkodowanych. Fakt, że przez długi czas nie mówił prawdy na ten temat, może teraz kosztować go utratę stanowiska i kariery” – ocenia gazeta.
Dodaje, że nieprawidłowa komunikacja i słaba koordynacja polityczna ukazują zasadniczy niepokojący problem Berlina: „Nie jest jasne, kto jest odpowiedzialny za co i kiedy w sytuacji kryzysowej”. Autor komentarza Robert Ide ocenia, że „ochrona ludności w Berlinie jest zorganizowana w sposób katastrofalny”: jest za mało urzędników, także w dzielnicach, brakuje połączeń cyfrowych i jasnych procedur, niemal nie ma też ogólnego obrazu, jakie służby ratownicze są dostępne. „Jest to poważne zaniedbanie nie tylko obecnego senatu i należy to pilnie zmienić” – ocenia gazeta.