1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Boże Narodzenie: tradycja i magia kontra kicz i konsumpcja

Dagmara Jakubczak opracowanie
20 grudnia 2025

Kicz i konsumpcja: niektórzy sceptycy są raczej zirytowani „świętem rodziny”. Inni uciekają za granicę.

https://p.dw.com/p/55khm
Świąteczne dekoracje w ogrodzie domu
Prywatny dom udekorowany na świętaZdjęcie: Patrick Pleul/dpa-Zentralbild/dpa/picture alliance

Nie ma ucieczki: kto w tych dniach włącza radio, niemal nieuchronnie usłyszy świąteczne evergreeny jak „All I Want for Christmas is You”, „Driving home for Christmas” lub – oczywiście – „Last Christmas”. W centrach miast i miasteczek unosi się zapach grzańca, migają kolorowe lampki, dumnie prężą się strojne choinki. W supermarketach dominują czekoladowe Mikołaje i pierniczki. Nadeszła „najpiękniejsza pora roku”.

Świąteczny amok? Nie u wszystkich

Ale nie dla wszystkich. Są ludzie, którzy nie przepadają za Bożym Narodzeniem i uciekają od zgiełku i ciągłego hałasu: Dirk Bruns z Bad Homburga spakował walizki i wyrusza na południe. Co roku w okresie świątecznym wyjeżdża za granicę.

„To święto rodzinne, a ja już nie mam rodziny” – stwierdza. Od kilku lat nie ma partnerki, a jako samotny mężczyzna uważa świąteczny zgiełk za „bardzo przesadzony”. Dlatego w jego mieszkaniu nie ma świątecznych dekoracji, a on sam udaje się na trzytygodniową wycieczkę do gorącej Afryki Zachodniej.

Petra Schult ma podobną sytuację. 62-latka mieszka w bawarskim Mittenwaldzie. Jej rodzice i brat już nie żyją. Nie jest mężatką. Nie ma rodziny. „Wspomnienia świąt Bożego Narodzenia są dla mnie raczej bolesne” – opowiada. W przeciwieństwie do poprzednich lat, jej dom nie jest już udekorowany świątecznie. W Wigilię będzie pracować do południa, a wieczorem „jeszcze raz wyprowadzi psa” i pójdzie wcześnie spać. Bardziej cieszy się, gdy Boże Narodzenie i ciemna pora roku dobiegają końca.

Festiwal Światel w ogrodzie botanicznym w Vancouver
Dla jednych święta są magiczne, inni od nich uciekająZdjęcie: Liang Sen/Xinhua/picture alliance

Telefoniczne poradnictwo duszpasterskie

To raczej nie są odosobnione przypadki. Martina Rudolph-Zeller, kierowniczka ewangelickiego telefonicznego poradnictwa duszpasterskiego w Stuttgarcie, potwierdza, że liczba osób dzwoniących z krytycznymi opiniami na temat Bożego Narodzenia rośnie już na kilka tygodni przed świętami.

„Niektórzy często wspominają, powołując się na swoją historię, że święta Bożego Narodzenia w rodzinie są często pełne konfliktów i męczące, i postrzegają to jako zagrożenie” – wyjaśnia. Z drugiej strony są ludzie, którzy mieszkają samotnie, bez krewnych, i dla których samotność w „święto rodziny” jest szczególnie „bolesna”. Jej zdaniem te negatywne aspekty świątecznego szaleństwa są zbyt rzadko poruszane i dostrzegane.

Istnieją jednak badania, które pokazują, że generalnie duża liczba osób nie podziela entuzjazmu związanego z Bożym Narodzeniem. Ponad jedna trzecia Niemców (34 procent) denerwuje się nadmierną konsumpcją i presją zakupową. Około jedna czwarta (26 procent) czuje się obciążona stresem związanym z przygotowaniami do świąt. Wynika to z ankiety przeprowadzonej w listopadzie przez firmę badawczą Civey.

Samotność wśród Niemców

Ludzie, którzy odrzucają rytuały

Według berlińskiego psychoterapeuty i autora książek Wolfganga Krügera świąteczni sceptycy to „przede wszystkim ludzie, którzy odrzucają takie stałe rytuały, podczas których, ich zdaniem, chodzi przede wszystkim o jedzenie i konsumpcję”. Są też ludzie, którzy doświadczyli tego, że Boże Narodzenie zawsze wiąże się z kłótniami w rodzinie. Szczególnie trudne jest to dla osób samotnych, ponieważ ich przyjaciele również świętują z rodziną.

W magazynie „Brigitte” autorka Merle Blankenfeld opisuje „syndrom Grincha”, nawiązujący do postaci, która początkowo w ogóle nie lubi Bożego Narodzenia. W jej otoczeniu jest „kilka osób, które nie przepadają za tym okresem wymuszonych spotkań towarzyskich z kiczowatą ścieżką dźwiękową”. Sama określa się mianem „Grinch” i ostatecznie unika opisanych zagrożeń, jakie mogą nieść ze sobą święta Bożego Narodzenia, i czerpie jak najwięcej ze swojego sceptycyzmu: „Nie spotykam się z rodziną w Boże Narodzenie, ale w nieco spokojniejszym okresie przed i po świętach”. W czasie świąt wyjeżdża nad morze, gdzie szum fal może zagłuszyć kolędy.

To, co wydaje się pasować autorce, może jednak nie wypalić. Martina Rudolph-Zeller wie z doświadczenia, że właśnie dwa dni świąt Bożego Narodzenia są trudnym okresem dla singli i osób samotnych. „Wiele kawiarni i restauracji jest zamkniętych, a podczas spacerów ciągle spotyka się rodziny lub pary” – wyjaśnia. W telefonicznej poradni często odbierane są wtedy telefony, ponieważ te dni ponownie bardzo wyraźnie uświadamiają osobom samotnym ich sytuację i są dla nich bolesnym doświadczeniem.

(EPD/jak)

Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej