Dlaczego Bułgaria wstrzymuje dostawy broni na Ukrainę?
14 czerwca 2026
Kiedy bułgarski minister obrony Dimityr Stojanow oświadczył we wtorek, że jego kraj nie będzie już dostarczał broni Ukrainie, dla wielu Bułgarów było to jak deja vu.
W miesiącach bezpośrednio po pełnej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku bułgarscy urzędnicy twierdzili, że „ani jedna kula wyprodukowana w Bułgarii” nie została wysłana do Ukrainy.
W praktyce jednak bułgarski przemysł zbrojeniowy znacznie zwiększył eksport do pośredników, takich jak Polska i Czechy, którzy następnie dostarczali broń do Kijowa.
Porozumienie to pozwoliło ówczesnemu rządowi koalicyjnemu Bułgarii utrzymać w koalicji jedną z prorosyjskich partii, jednocześnie kontynuując de facto dostawy broni do Ukrainy.
Na czym właściwie polega zakaz?
Najnowszy zakaz dotyczy wyłącznie bezpośrednich dostaw z państwowych zapasów. Nie uniemożliwia on bułgarskiemu przemysłowi zbrojeniowemu eksportu broni na Ukrainę.
Stąd pytanie, czy zmiana polityki nowego rządu Rumena Radewa i jego partii Postępowa Bułgaria ma być przesłaniem dla samego Kijowa, czy też, po raz kolejny, dla tej części bułgarskiego społeczeństwa, która ma prorosyjskie poglądy.
Podczas środowego wysłuchania w parlamencie minister obrony uzasadnił tę niedawną decyzję, mówiąc, że kraj „nie ma już broni do przekazania”, ponieważ jej zapasy są „poniżej minimalnego wymaganego poziomu”.
Jednak moment ogłoszenia decyzji wywołał zamieszanie, ponieważ minister przyznał również, że od czasu gdy objął urząd w maju, Kijów nie wnioskował o żadne nowe dostawy broni z państwowych zapasów Bułgarii.
„Bułgaria dała już wystarczająco dużo”
Jako jeden z najbliższych współpracowników premiera Radewa, Stojanow swoją decyzją wydaje się być w zgodzie z szerszą linię rządu.
Chociaż od początku wojny Bułgaria wysłała Ukrainie 13 pakietów pomocy wojskowej, Radew konsekwentnie sprzeciwia się dalszym dostawom broni. W 2025 r. ocenił większe inicjatywy zbrojeniowe finansowane przez Europę jako „skazane na porażkę”.
– Daliśmy już wystarczająco dużo, podczas gdy nasz kraj w wyniku tej krwawej wojny nadal ponosi szkody społeczno-gospodarcze – powiedział Radew w środę, broniąc decyzji rządu.
Decyzja ekonomiczna czy polityczna?
Jednak podkreślając ekonomiczne konsekwencje wojny dla Bułgarii, Radew nie skupił się na fakcie, że pomoc wojskowa pochodząca z państwowych zapasów została w dużej mierze zwrócona za pośrednictwem Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF).
W odpowiedzi na pytanie DW Ministerstwo Obrony Bułgarii poinformowało, że w latach 2025 i 2026 kraj ten otrzymał z EPF ponad 3 miliony euro.
Ponadto umowy trójstronne wygenerowały dla budżetu minsterstwa ponad 200 milionów euro. Według resortu, ponad połowa tej kwoty została przeznaczona na pokrycie deficytu budżetowego.
– Dzięki temu mechanizmowi bułgarska armia i Ministerstwo Obrony otrzymały dodatkowe środki, które mogły być reinwestowane w projekty modernizacji sił zbrojnych – wyjaśnia w rozmowie z DW były minister obrony Todor Tagarew. Prywatny przemysł zbrojeniowy kraju również znacznie zwiększył sprzedaż i w 2024 r. – według ówczesnego ministra gospodarki Petera Dilowa – odpowiadał za ponad 4 proc. PKB Bułgarii.
Podczas kadencji Tagarewa, w latach 2023-2024, Bułgaria zaczęła dostarczać Ukrainie starą broń z czasów ZSRR i w zamian otrzymywała nowoczesny sprzęt wojskowy zgodny ze standardami NATO. Jak ocenia b. minister, biorąc pod uwagę obecny zakaz eksportu tego, co Tagarew nazywa „przestarzałą bronią”, „Bułgaria traci teraz tę szansę”.
Charakter eksportu
Potwierdza to w rozmowie z DW Nadeżda Nejnski, która pełniła funkcję ministra spraw zagranicznych w latach 1997-2001 i ponownie na początku tego roku w rządzie tymczasowym. – Pomoc wojskowa dla Ukrainy nie osłabia potencjału armii bułgarskiej, wręcz przeciwnie: wzmacnia go – mówi.
Chociaż pełne dane dotyczące eksportu broni pozostają tajne, oficjalne dostawy państwowe Bułgarii do Ukrainy obejmowały w przeszłości 100 transporterów opancerzonych BTR-60PB wraz z towarzyszącym im uzbrojeniem i częściami zamiennymi, a także wadliwe pociski rakietowe do systemów ziemia-powietrze S-300 do naprawy lub wykorzystania jako części zamienne.
Oprócz sprzętu wojskowego Bułgaria eksportowała duże ilości pocisków artyleryjskich produkcji radzieckiej. Było na nie w Ukrainie bardzo duże zapotrzebowanie we wczesnej fazie wojny, zanim siły ukraińskie przeszły na broń o standardzie zachodnim.
W marcu 2026 roku tymczasowy premier Bułgarii Andrej Gjurow i ministra spraw zagranicznych Nejnski podpisali z Ukrainą umowę o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, wzmacniając więzi obronne między oboma krajami. Chociaż decyzja ta spotkała się z krytyką ze strony Rumena Radewa i bułgarskich partii prorosyjskich, które argumentowały, że wykracza ona poza uprawnienia rządu tymczasowego, Nejnski podkreśla w rozmowie z DW, że umowa jest dla bułgarskiej armii okazją do modernizacji poprzez dostęp do „najnowocześniejszych technologii obronnych” opracowanych w Ukrainie.
Bułgaria a UE: zmiana kursu
Zanim w kwietniu Rumen Radew zdobył bezwzględną większość w parlamencie – pierwszy raz w Bułgarii od 1997 roku – prowadził kampanię wyborczą, opierając się na programie walki z korupcją, obniżania cen i dążenia do tego, co określił jako „pragmatyczne” podejście do spraw zagranicznych.
Chociaż zadeklarował, że nie zawetuje żadnej decyzji UE wspierającej Ukrainę, krytykował Europę za brak dyplomatycznego przełomu w stosunkach z Rosją.
Chociaż od momentu objęcia urzędu Radew zachowywał ostrożność podczas pierwszych spotkań z europejskimi przywódcami, jego przesłanie w kraju, że priorytety krajowe powinny być ważniejsze od dodatkowej pomocy wojskowej i finansowej dla Kijowa, wydaje się być bliskie części bułgarskiego społeczeństwa.
Według niedawnego badania Eurobarometru, aż 66 proc. Bułgarów sprzeciwia się finansowaniu zakupów broni dla Ukrainy, w porównaniu z 39 proc. w całej UE, chociaż poparcie dla samej UE pozostaje w Bułgarii wysokie.
– Myślę, że te oświadczenia są przeznaczone głównie do użytku wewnętrznego – dla rusofilskiego elektoratu Postępowej Bułgarii, aby podtrzymać pogląd, że nie chcemy szkodzić interesom Rosji – ocenia Tagarew w rozmowie z DW.
Ani przewodnicząca Komisji Europejskiej, ani przewodniczący Rady Europejskiej nie skomentowali zmiany polityki Bułgarii.
Jednak Nadeżda Nejnski ocenia, że decyzje, które zrywają z wcześniejszym kursem polityki Bułgarii, szkodzą długoterminowej reputacji kraju. – Przesłanie do naszych partnerów brzmi: „Nie możecie na nas liczyć” – mówi. – Ta wojna się skończy, a udział w odbudowie Ukrainy będzie możliwy tylko dla krajów, którym się ufa.