Niemcy: Rozkwit branży zbrojeniowej
13 czerwca 2026
Kiedy samoloty będą latać bez szkody dla klimatu i bez smug kondensacyjnych? Jak wygląda łazik z dwumetrowym wiertłem, który w 2028 roku poleci na Marsa?
Odpowiedzi na takie pytania można znaleźć na Międzynarodowych Targach Lotniczych i Kosmicznych (ILA), jednej z największych imprez tego typu w Europie.
Rekordowe targi
Na targach ILA nie widać śladów kryzysu, w jakim znalazło się lotnictwo cywilne po wybuchu wojny z Iranem. Na świecie narzeka się na wysokie ceny ropy i braki paliwa lotniczego. Ceny biletów rosną, loty są odwoływane. Organizatorzy targów obchodzą natomiast „ILA rekordów”, jak powiedział podczas otwarcia Michael Schöllhorn, prezes Federalnego Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Lotniczego i Kosmicznego.
O ile w 2024 roku na targach pojawiło się 600 wystawców z 31 krajów, o tyle w tym roku jest ich ponad 750 z 37 krajów. – Wszystkie hale są wyprzedane od listopada, a Berlin odwiedza 300 delegacji politycznych z całego świata – powiedział Schöllhorn.
W centrum uwagi sprzęt wojskowy
Oprócz Bundeswehry, będącej największym wystawcą, obecni są wszyscy znaczący gracze przemysłu zbrojeniowego: od producenta samolotów Airbus, przez niemieckiego giganta zbrojeniowego Rheinmetall, firmę Hensoldt, specjalizującą się w wysoce złożonych systemach czujników i technologii radarowej, po europejski koncern zbrojeniowy MDBA, którego najbardziej poszukiwanymi produktami są pociski kierowane.
Na całym świecie trwają zbrojenia, a w czasach wojen i globalnych zagrożeń branża ta osiąga coraz lepsze wyniki.
Szczególny nacisk kładzie się na systemy bezzałogowe, zwłaszcza na drony. To, co weszło na rynek jako zabawka rekreacyjna, jest dziś sektorem przemysłowym wartym miliardy.
W „Drone Cage”, klatce pokrytej siatkami, żołnierz Bundeswehry steruje maleńkim dronem obserwacyjnym. Black Hornet 4 dostarcza wyraźne obrazy i potrafi wykrywać źródła ciepła na ziemi. Jest tak mały, że po prezentacji w ciągu kilku sekund znika w pudełku, które pilot nosi na sznurku na szyi.
Gotowy do użycia na froncie
Jako „gotowy do użycia na froncie” prezentowany jest większy dron przedstawiany przez niemiecko-ukraińskie joint venture Quantum Frontline Industries.
Może on przelecieć do 20 kilometrów i unieść ładunek ważący do czterech kilogramów. Zrzut materiałów wybuchowych jest demonstrowany przy użyciu plastikowych atrap. Wyraźnie widać tu wpływ doświadczeń z wojny w Ukrainie.
Założona w 2015 roku monachijska firma high-tech Quantum Systems odgrywa ważną rolę we wspieraniu ukraińskich sił zbrojnych.
Młodzi przodują
Na targach widać wyraźnie przełomowe zmiany w sektorze zbrojeniowym. Młode, dynamiczne przedsiębiorstwa często przodują w dziedzinie technologii dronów lub zastosowań sztucznej inteligencji – i są na targach ILA silnie reprezentowane.
Na przykład start-upy z branży zbrojeniowej, Helsing i Stark Defense, dostały już duże zamówienia od Bundeswehry – na jednorazowe drony bojowe, tzw. „amunicję krążącą”. Na targach promują one kolejne systemy bezzałogowe z funkcjami autonomicznymi, które prawdopodobnie będą odgrywać coraz większą rolę w przyszłych scenariuszach wojennych.
Atmosfera gorączki złota
Dzięki znacznemu wzrostowi niemieckiego budżetu obronnego – w tym roku ma on wynieść 108 miliardów euro – na tegorocznych targach ILA panuje atmosfera gorączki złota.
Również firmy z innych branży dążą do tego, by zdobyć część obfitych środków na zbrojenia.
Należy do nich firma Heidelberger Druck, której podstawową działalnością jest produkcja maszyn drukarskich – a która obecnie za pośrednictwem spółki zależnej oferuje systemy do obrony przed dronami.
– Szukamy drugiego źródła dochodów, ponieważ klasyczna działalność związana z maszynami drukarskimi podlega wahaniom koniunkturalnym – mówi Matthias Rößling, kierownik oddziału firmy w Brandenburgu nad Hawelą, w rozmowie z DW.
„Potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam się dalej rozwijać. I tu właśnie pojawia się rynek obronny, który w wielu przypadkach jest jeszcze niewykorzystany.”
Niemieckie firmy zbrojeniowe zwiększają produkcję
Dużym zainteresowaniem cieszy się stoisko firmy Diehl Defence, która prezentuje nową wersję systemu obrony powietrznej „Iris-T”. Jest on wykorzystywany nie tylko przez Bundeswehrę, ale cieszy się również dużym popytem na arenie międzynarodowej.
– Mamy wypełniony harmonogram na najbliższe kilka lat – informuje Harald Buschek, dyrektor zarządzający ds. programów i produktów firmy. Wszystko wskazuje na wzrost: ta rodzinna firma inwestuje do 1,5 miliarda euro w rozbudowę zakładów, nowe hale i maszyny.
Oprócz dziesięciu krajów, które są już jej klientami, zgłaszają się kolejni:
– Wojna w Iranie ma oczywiście swoje konsekwencje. Również w tym przypadku otrzymaliśmy telefony z prośbą o podjęcie rozmów – wyjaśnia Buschek. Obrona przeciwlotnicza zyskała ostatnio na znaczeniu, a więc ochrona własnego terytorium, ludności cywilnej i infrastruktury krytycznej przed atakami z powietrza.
Rząd ma nową strategię
Podobnie uważa kanclerz Friedrich Merz (CDU), który cieszy się z dobrych wyników niemieckich przedsiębiorstw. W obliczu kryzysowej sytuacji gospodarczej przemysł lotniczy jest wyjątkiem.
Według Federalnego Ministerstwa Gospodarki wzrost w 2025 r. wyniósł 19 procent, a liczba zatrudnionych wzrosła do 130 tysięcy. Podczas targów ILA Merz był pod wrażeniem rekordowych obrotów i najwyższego poziomu zatrudnienia.
– Lotnictwo i przemysł kosmiczny to kluczowa branża strategiczna – powiedział kanclerz, odnosząc się do nowej strategii lotniczej rządu, która po raz pierwszy obejmuje również sektor wojskowy. „W centrum uwagi znajdują się konkurencyjność i innowacyjność. Transport lotniczy, przemysł lotniczy i lotnictwo wojskowe postrzegamy jako całość.”
W nadchodzących latach 35 miliardów euro ma zostać przeznaczonych również na działania obronne w przestrzeni kosmicznej. Merz wyraził nadzieję, że firmie ISAR Aerospace uda się jeszcze w czerwcu przeprowadzić start rakiety nośnej.
Ruch lotniczy będzie rósł
Strategia ma jednak wyraźnie wzmocnić również cywilny transport lotniczy. Prognozy przewidują podwojenie ruchu lotniczego do 2050 roku. – W ciągu najbliższych 20 lat na świecie potrzeba będzie ponad 40 tysięcy nowych samolotów – powiedział Merz. Szczególnie skorzystać na tym ma europejski koncern Airbus.
Jednocześnie kanclerz nalega, aby rosnące inwestycje ze strony niemieckiej znalazły odzwierciedlenie w lokalizacjach produkcyjnych: – Samoloty krótko- i średniodystansowe nowej generacji powinny być ponownie produkowane w Niemczech, a odpowiedzialność za program powinna spoczywać w Hamburgu – powiedział Merz podczas targów ILA.
Ochrona klimatu na dalszym planie
Organizacje ekologiczne krytykują nową strategię lotniczą jako zbyt jednostronnie ukierunkowaną na wspieranie gospodarki. Ochrona klimatu schodzi na dalszy plan. Tymczasem Airbus w Hamburgu mógłby teoretycznie już wkrótce produkować samoloty, które latają w sposób neutralny dla klimatu i nie pozostawiają smug kondensacyjnych.
Brakuje jednak istotnych warunków. – Infrastruktura dla samolotów napędzanych wodorem nie jest jeszcze dostępna – stwierdził dyrektor finansowy Airbusa Thomas Toepfer podczas targów ILA. Ponadto samoloty nie mogłyby być tankowane na lotniskach. Toepfer zakłada, że będzie to możliwe najwcześniej na początku lub w połowie lat 30. XXI wieku.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku!