Śmierć konduktora. Kim jest 26-latek podejrzany o atak?
5 lutego 2026
Mężczyzna podejrzany o śmiertelny atak na konduktora w Niemczech, nie był notowany przez policję. – Żadnych incydentów, informacji policyjnych ani wcześniejszych wyroków skazujących w Niemczech – powiedziała prokurator Iris Weingardt w Zweibrücken. – Wszczęliśmy dalsze dochodzenie, które nadal trwa – dodała.
Trwają też dodatkowe badania medycyny sądowej i kryminalistyczne. – Przeglądamy i analizujemy materiały wideo oraz przesłuchujemy świadków – powiedziała Weingardt.
Brutalny atak w pociągu
Do ataku na konduktora doszło w poniedziałek wieczorem, 2 lutego, gdy pociąg odjeżdżał ze stacji Landstuhl niedaleko Kaiserslautern na zachodzie Niemiec.
Według śledczych 36-letni konduktor Serkan C. został zaatakowany podczas kontroli biletów w pociągu regionalnym. Próbował wyprosić pasażera z pociągu za brak biletu. Został uderzony w głowę, stracił przytomność i zmarł w środę w szpitalu na skutek krwotoku mózgu.
Kim jest podejrzany?
Podejrzany o atak mężczyzna przebywa w areszcie śledczym. Po śmierci konduktora prokuratura zawnioskowała o zmianę początkowego zarzutu – usiłowanie zabójstwa – na zabójstwo.
Aresztowany 26-latek to obywatel Grecji bez zameldowania w Niemczech. Według podanych przez niego informacji mieszka w Luksemburgu.
Jak podaje dziennik „Bild”, ojciec konduktora na wieść o ataku na syna, doznał zawału serca. „Przeszedłem operację wszczepienia bypassów. Ale mój syn nie wróci” – powiedział „Bildowi”. Dziennik podaje, że Serkan C. samotnie wychowywał dwójkę dzieci.
Apele o więcej personelu
Zbrodnia wywołała w Niemczech szok. Związki zawodowe skupiające personel kolejowy żądają wyciągnięcia konsekwencji. „Potrzebujemy podwójnej obsady, kamer nasobnych, które rejestrują również dźwięk” – powiedział w czwartek (05.02.2026) przewodniczący centralnej rady zakładowej DB Regio Ralf Damde, w rozmowie z radiem WDR5. Potrzebne są nowe koncepcje bezpieczeństwa oraz ściślejsza współpraca z policją federalną – zaapelował.
Damde skrytykował także operatorów pociągów. W ostatnich przetargach obowiązywała zasada „im taniej, tym lepiej”. W ten sposób dopuszczono do sytuacji, w której pociągi nie są już odpowiednio obsadzone personelem.
Również Martin Burkert, szef związku kolejowego i transportowego EVG, zażądał podwójnej obsady w pociągach. „Wtedy być może dałoby się temu zapobiec. Od lat zwracamy na to uwagę” – powiedział na antenie radia Bayern2. Dodał, że 82 proc. pracowników kolei doświadczyło werbalnej lub fizycznej napaści. „To są szokujące liczby” – ocenił.
Związkowcy z EVG domagają się lepszego sprzętu chroniącego personel pociągów, np. kamery z dźwiękiem noszone na ciele lub przycisk alarmowy w zegarku na rękę. „To wszystko wiąże się z kosztami. Ale bezpieczeństwo nie podlega negocjacjom” – powiedział Burkert. Aby reagować na agresywnych pasażerów, personel kolejowy jest obecnie szkolony. „Ale dla nas ważne jest, aby żaden konduktor ani żadna konduktorka nie byli sami w pociągu”.
(AFP, DPA/dom)
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>