Niemieccy przedsiębiorcy: radość z niskiego kursu euro
22 maja 2010
Brzmi to paradoksalnie: Bundestag uchwala ustawę w sprawie udziału Niemiec w unijnym mechanizmie poręczeń kredytowych dla państw strefy euro, które popadną w problemy finansowe, i Niemcy wyłożą na ten cel do 148 mld euro, tymczasem niemieckie kręgi gospodarcze uważają, że kryzys euro to nic strasznego. Wręcz przeciwnie. W opinii Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu (DIHK) spadek kursu euro spowoduje w Niemczech rozwój koniunktury.
Słabe euro nakręci wzrost niemieckiej gospodarki do pięciu miliardów euro – powiedział szef DIHK Martin Wasleben na łamach „Rheinpfalz am Sonntag”. Uważa on także, że w ten sposób będzie można zachować w przemyśle około 80 000 miejsc pracy.
Jak to wszystko jest możliwe? Przy niskim euro rosną szanse na wzrost niemieckiego eksportu. Niemieckim przedsiębiorcom łatwiej będzie sprzedawać tanie produkty na międzynarodowym rynku. Dotyczy to zarówno samochodów jak i produktów z branży elektronicznej i chemicznej. W tym samym czasie z powodu słabego euro wzrosną ceny towarów w strefie dolara.
Jednak szef DIHK wskazuje także na niekorzystne skutki takiej sytuacji. Niemcy będą płacić więcej za towary z importu. Dotyczy to w szczególności ropy naftowej i innych surowców. Przy słabym euro konsumenci będą mieli mniej pieniędzy na zakup towarów krajowej produkcji. Ponieważ niemiecka gospodarka jest oparta na eksporcie, dlatego Martin Wansleben przewiduje w efekcie końcowym wymierne korzyści ekonomiczne dla Niemiec.
Coraz bardziej nerwowe nastroje na rynkach
Powodem spadku wartości euro są wysokie zadłużenia większości państw unijnych. Eksperci nie są zgodni co do tego, jak szybko uda się zbić deficyty. Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego ostrzegał przed zbyt szybkim ich obniżaniem. Dominique Strauss-Kahn kierując te ostrzeżenia do Niemiec i Francji powiedział, że zbyt pośpieszne działania w tym celu mogłyby zaszkodzić rozwojowi obu gospodarek.
Także rząd USA oświadczył, że wysokie zadłużenie państwa nie stanowi najpoważniejszego zagrożenia dla gospodarki światowej. Amerykański minister finansów Timothy Leithner powiedział dzisiaj (22.05.10) w wywiadzie dla chińskiej agencji prasowej Sinhua: „Zarysowują się już wyzwania stojące przed Europą. Ale sądzę, że nasza pozycja jest o wiele silniejsza i poradzimy sobie z tymi wyzwaniami”. Światowa gospodarka przybrała w tymczasem na sile i jest w stanie stawić czoło naciskowi z Europy – stwierdził.
Europejski kryzys zadłużenia nie sprzyja nastrojom na światowych giełdach. Tam atmosfera jest ciągle jeszcze nerwowa. „Rynek jest bardzo trudny” – skomentował lapidarnie Frederick vom Schwab z Centrum Analiz Finansowych. Giełdy nowojorskie zatrzymały spadki, które trwały przez trzy dni. Główne indeksy giełdy nowojorskiej straciły co najmniej cztery procent.
Spiegel/Barbara Coellen
Red.odp.: Alexandra Jarecka