1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemieckie miasta i gminy na skraju bankructwa

9 stycznia 2026

Wiele miast i gmin w Niemczech nie wie już, jak ma wywiązywać się ze swoich obowiązków. Pieniędzy brakuje wszędzie. Obwiniają za to niemiecki rząd.

https://p.dw.com/p/56Xrl
Odpadający tynk ze ściany w szkolnej sali gimnastycznej
Gminom brakuje pieniędzy na wszystko - także na remonty szkółZdjęcie: Uwe Anspach/dpa/picture alliance

Jeszcze niedawno Weissach, pół godziny jazdy od Stuttgartu, uchodziło za najbogatszą gminę w Niemczech. W tym małym miasteczku, gdzie Porsche ma swoje centrum rozwoju, mieszka zaledwie 7700 osób. Gmina czerpała korzyści z miliardowych zysków producenta samochodów z podatków od działalności gospodarczej, które wpływały do ​​jej budżetu.

W 2009 roku Weissach wygenerowało 20 tysięcy euro dochodów podatkowych na mieszkańca. – Dzięki Porsche mamy w Weissach najwyższe dochody podatkowe od działalności gospodarczej na mieszkańca w całych Niemczech – z dumą oznajmiła ówczesna burmistrz Ursula Kreutel podczas otwarcia rozbudowy siedziby producenta samochodów w 2011 roku.

Każdy, kto chciał zbudować dom w Weissach, otrzymywał od gminy 10 tysięcy euro dotacji na budowę na każde dziecko. Wybudowano czteropiętrową bibliotekę, zakupiono fortepian za 100 tysięcy euro, a także dofinansowywano prywatne lekcje muzyki. Kreutel obiecała jednak, że większość pieniędzy zostanie odłożona na koncie, aby przygotować się na gorsze czasy.

Lata prosperity minęły

Chude czasy nadeszły. Niemiecki przemysł motoryzacyjny pogrążony jest w najgłębszym kryzysie w swojej historii. Tylko w Porsche zyski spadły w 2025 roku o około 96 procent. Inne sektory również borykają się z problemami. Dochody z podatków od działalności gospodarczej, od których w dużej mierze zależą gminy, drastycznie spadły. Nawet niegdyś prosperujące miasta nie są już w stanie pokryć swoich wydatków.

Prezentacja modeli Porsche w 2010 roku w Genewie
Nawet kryzys finansowy z lat 2007-2008 nie zaszkodził Porsche. Teraz sytuacja się zmieniłaZdjęcie: picture-alliance/ dpa

- Finanse gmin znajdują się w dramatycznym kryzysie – mówi Ralph Spiegler, prezes Niemieckiego Związku Miast i Gmin (DStGB), a jednocześnie burmistrz miasteczka Nieder-Olm w Nadrenii-Palatynacie. – To już nie jest niepokojące, to jest katastrofa.

Koszty socjalne wymykają się spod kontroli

W niemieckim systemie federalnym odpowiedzialność i zadania są rozdzielone między rząd federalny, kraje związkowe (landy) i gminy. Gminy odpowiadają za codzienne życie, a tym samym za znaczną część zadań państwowych. Obejmuje to od wywozu śmieci i zaopatrzenia w wodę, przez szkoły i przedszkola, straż pożarną, sport i kulturę, po większość usług socjalnych.

Tramwaj na ulicach Lipska
Lokalny transport publiczny także należy do zadań gminZdjęcie: Hendrik Schmidt/dpa/picture alliance

Według Federalnego Urzędu Statystycznego w 2024 roku miasta i gminy poniosły łączne wydatki w wysokości 400 miliardów euro. W 2025 roku spodziewane są wyższe wydatki ze względu na wzrost kosztów osobowych i energii. Największym czynnikiem generującym koszty jest jednak opieka społeczna.

– Mówimy o potrojeniu wydatków w ciągu ostatnich 20 lat, bez realnej rekompensaty – wyjaśnia Spiegler, prezes Niemieckiego Związku Miast. Tylko w 2007 roku koszty opieki nad dziećmi i młodzieżą, opieki długoterminowej oraz pomocy integracyjnej dla osób niepełnosprawnych wyniosły prawie 38 miliardów euro. Od tego czasu stale rosną. Szacuje się, że do 2027 roku przekroczą one 102 miliardy euro.

Odpowiedzialność ma swoją cenę

Integracja uchodźców ze stałym pobytem również stanowi wyzwanie. Szkoły, organizatorzy kursów językowych i integracyjnych, urzędy pracy, a zwłaszcza urzędy imigracyjne, pracują na granicy swoich możliwości. Niemiecki Związek Miast i Gmin apeluje o radykalnie nowy podział obciążeń związanych ze świadczeniami socjalnymi. Rząd Niemiec, kraje związkowe i gminy powinny w przyszłości składać się na koszty finansowania w jednej trzeciej każdy, domaga się Związek.

Ralph Spiegler
Ralph SpieglerZdjęcie: Chris Emil Janßen/IMAGO

Co więcej, gminy muszą być zaangażowane w proces legislacyjny. Obecnie prawo tworzą rząd federalny i kraje związkowe. – To rozłożyłoby nie tylko obciążenia finansowe, ale także odpowiedzialność za reformę świadczeń socjalnych na wszystkie szczeble władzy – mówi Spiegler.

Zadania rosną, zasoby maleją

Inni idą jeszcze dalej. W listopadzie 2025 roku burmistrzowie wszystkich 16 stolic krajów związkowych zwrócili się do rządu Niemiec z apelem. Ich żądanie: Każdy projekt ustawy, który w przyszłości będzie skutkował obciążeniami finansowymi dla gmin, powinien od samego początku uwzględniać pełne wynagrodzenie. Zasada: „Kto rozkazuje, ten płaci”.

Niemcy do remontu

Jeśli zsumujemy roczne wydatki rządu federalnego, krajów związkowych i gmin, okaże się, że 25 procent kosztów przypada obecnie na miasta i miasteczka – i ta liczba rośnie. – Mimo to gminy otrzymują zaledwie 14 procent całkowitych krajowych dochodów podatkowych – zauważa burmistrz Spiegler, określając to jako „sytuację nieproporcjonalną”.

Zagrożenie dla demokracji

Deficyt w kasach samorządowych rośnie z roku na rok. W 2023 roku deficyt wynosił około 7,5 miliarda euro, w 2024 roku 24 miliardy, a w 2025 roku przekroczy 30 miliardów. – Podnieśliśmy podatki lokalne, a mianowicie podatek od nieruchomości i podatek od działalności gospodarczej, do poziomu, który osiąga swój limit pod względem zrównoważonego rozwoju – mówi Spiegler. Oszczędności są dokonywane wszędzie. Projekty budowlane muszą zostać wstrzymane, a finansowanie działalności kulturalnej i społecznej również zostało z konieczności wstrzymane.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Inwestowanie w przyszłość? Według Niemieckiego Związku Miast i Gmin, to już niemożliwe. Problemem jest nawet utrzymanie i remonty istniejących budynków. Potrzeba 218 miliardów euro na remonty szkół, ratuszy, przedszkoli, basenów, mostów i dróg. – Możliwość działania samorządów jest poważnie zagrożona, co ma katastrofalne konsekwencje dla sytuacji gospodarczej Niemiec i lokalnej demokracji – uważa burmistrz.

Życie na kredyt

Ponieważ miasta i gminy nie mogą zaciągać długoterminowego zadłużenia na pokrycie bieżących kosztów, takich jak personel, ogrzewanie i energia elektryczna, codziennie zaciągają krótkoterminowe kredyty pomostowe. Są one jednak bardzo drogie. – To jak płacenie za paliwo do samochodu kartą kredytową – sytuacja, która jest po prostu nie do utrzymania – wyjaśnia Spiegler.

Podziurawiona ścieżka rowerowa
Na poprawę infrastruktury drogowej potrzebne są miliardy euroZdjęcie: Karl-Heinz Hick/JOKER/dpa/picture-alliance

Rząd Niemiec i rządy landowe doskonale zdają sobie sprawę z problemów finansowych gmin. – Musimy pomóc gminom – powiedział kanclerz Friedrich Merz na początku listopada, odnosząc się do pomocy społecznej. Celem jest zapewnienie, że będą one w stanie „wywiązać się z nałożonych na nie zobowiązań prawnych”. Jednak kryzys gospodarczy spowodował również poważne dziury w kasach rządów Niemiec i krajów związkowych.

Pierwsza pomoc w zasięgu wzroku

Niemiecki minister finansów Lars Klingbeil ogłosił w grudniu środki pomocowe dla gmin, nie podając jednak szczegółów. Wspomniał również o federalnym pakiecie infrastrukturalnym o wartości 500 miliardów euro, z czego 60 miliardów euro przeznaczono dla gmin. – To nie jest nic – powiedział.

Prezes Niemieckiego Związku Miast nie kwestionuje tego. Jednak biorąc pod uwagę istniejące deficyty, twierdzi, że to nie wystarczy. – To ogromny zastrzyk z puli i jesteśmy za to bardzo wdzięczni, ale to może być dopiero początek.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej