Nowy stopień eskalacji kampanii wyborczej Viktora Orbána
7 marca 2026
Do tej pory kampanię wyborczą Viktora Orbána można było uznać za absurdalną, szokującą lub po prostu śmieszną. Aby przed wyborami 12 kwietnia odwrócić uwagę od korupcji, nepotyzmu i złej sytuacji gospodarczej oraz przedstawić się jako jedyny „bezpieczny wybór”, premier Węgier i jego partia Fidesz wymyślili fikcyjne zagrożenia zewnętrzne dla kraju: „mafijną Ukrainę”, która okrada Węgrów i rujnuje sąsiedni kraj, „wojennych podżegaczy z Brukseli”, którzy chcą podnieść podatki na Węgrzech i wysłać węgierskich rekrutów na front. Ostatnio pojawiła się kwestia milionów nielegalnych imigrantów, którzy z powodu wojny na Bliskim Wschodzie rzekomo szturmują węgierskie granice.
Cynizm Orbána
Jak dotąd partia Orbána nie zdołała wydostać się z dołka w sondażach. Wręcz przeciwnie, coraz więcej instytutów badania opinii publicznej widzi zwycięzcą wyborów partię opozycyjną Tisza z jej szefem Peterem Magyarem. Prawdopodobnie dlatego dotychczasowa farsa wyborcza staje się poważna, a Orbán z cynicznym wyrachowaniem pozwala, by fikcje przerodziły się w prawdziwy kryzys polityczny. Najnowszym aktem tej inscenizacji jest zarzut „antywęgierskiego ataku” Ukrainy na Węgry.
Podobno Orbán otrzymuje wsparcie od rosyjskich „technologów politycznych”, którzy są znani z manipulowania wyborami w Rosji. Według węgierskiego dziennikarza śledczego Szabolcsa Panyi, zespół technologów politycznych ma obecnie przebywać w Budapeszcie i wspierać Orbána w kampanii wyborczej. Niezależnie od tego, czy to prawda, czy nie – w karierze Orbána, która nie jest pozbawiona histerycznych kampanii wyborczych, jest to w każdym razie pierwszy przypadek, kiedy premier Budapesztu praktycznie bierze w zakład sąsiedni kraj i cały kontynent, aby ocalić swoją władzę.
Rzekoma ukraińska „blokada naftowa”
Konkretnym powodem jest konflikt wokół rzekomej „blokady naftowej” Ukrainy wobec Węgier. Stosunki między tymi dwoma krajami eskalują obecnie z dnia na dzień. Unia Europejska (UE) bezskutecznie próbowała dotychczas mediować. Konflikt rozpoczął się po tym, jak pod koniec stycznia 2026 r. Rosja zbombardowała węzeł rurociągu naftowego „Przyjaźń” w pobliżu miasta Brody na zachodzie Ukrainy. Rurociągiem tym rosyjska ropa płynie na Węgry i Słowację. Według informacji ukraińskich bombardowanie spowodowało poważne uszkodzenia rurociągu i związanych z nim instalacji. Od tego czasu nie można nim pompować ropy.
Węgierski rząd zarzuca Ukrainie celowy brak naprawy rurociągu i poddanie Węgier oraz Słowacji, które również otrzymują ropę przez ten rurociąg, „blokadzie naftowej”. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odpowiedział na ten zarzut, że naprawa potrwa dłużej, a ekipy remontowe nie mogą pracować lub mają utrudnioną pracę ze względu na zagrożenie panujące w czasie wojny. Zełenski nie odniósł się dotychczas do żądania Węgier i Słowacji, aby rurociąg został sprawdzony przez ich własne ekipy inspekcyjne.
Wcześniej Soros, teraz Zełenski
Orbán wykorzystał ten konflikt jako pretekst do zawetowania planowanego pakietu kredytowego UE dla Ukrainy o wartości 90 mld euro. Pod koniec ubiegłego roku zgodził się jeszcze na ten pakiet – pod warunkiem, że Węgry nie będą musiały udzielać gwarancji finansowych, a więc nie będą ponosić odpowiedzialności za ewentualną niewypłacalność Ukrainy w przyszłości.
Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>
Jednocześnie premier i jego partia coraz bardziej zaostrzali ton wobec Ukrainy. Węgry są dosłownie pokryte plakatami przedstawiającymi Zełenskiego wraz z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i szefem konserwatywnej frakcji EPL w Parlamencie Europejskim Manfredem Weberem. Sugeruje się, że ta trójka wyciąga pieniądze z kieszeni Węgrów na finansowanie wojny. Nowa kampania plakatowa rządu Orbána pokazuje złowrogo uśmiechniętego Zełenskiego – podobnie jak w poprzedniej kampanii amerykańskiego miliardera giełdowego i filantropa George'a Sorosa. Pod zdjęciem widnieje napis: „Nie pozwólmy, aby Zełenski miał ostatnie słowo!”.
Sam Orban posuwa się do stwierdzeń, że Ukraina jest „wrogiem” i „nie istnieje jako niezależne państwo”. Ukraina jest „pustą skorupką jajka, grzechoczącą kapsułką makową” i już przed wojną z 2022 r. nie była w stanie przetrwać jako niezależne państwo. W czwartek (05.03.2026) Orban ostatecznie oświadczył, że w „blokadzie naftowej” przeciwko Ukrainie „zwycięży się siłą”.
Putin uwalnia węgierskich jeńców
W tym samym czasie premier Węgier zorganizował demonstrację wspólnej kampanii wyborczej z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Po tym, jak Orban najpierw zadzwonił do niego, w środę minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto udał się do Moskwy, gdzie Putin przekazał mu dwóch ukraińskich jeńców wojennych należących do mniejszości węgierskiej w Ukrainie. Zostali oni pojmani przez rosyjskich żołnierzy we wschodniej części Ukrainy.
Węgierska telewizja państwowa już kilka dni wcześniej wyemitowała rosyjskie filmy propagandowe z udziałem jednego z tych dwóch żołnierzy. W filmach tych mężczyzna twierdził, że wkrótce po schwytaniu został porzucony przez armię ukraińską, a rosyjscy żołnierze uratowali go przed śmiercią, zapewnili mu opiekę i traktowali go przyjaźnie. Zazwyczaj takie filmy powstają w Rosji pod wpływem gróźb lub tortur. Publiczne ich pokazywanie jest zabronione przez prawo międzynarodowe.
W środę minister spraw zagranicznych Węgier Szijjarto zabrał obu żołnierzy z Moskwy do Budapesztu swoim rządowym samolotem i opublikował tę akcję na Facebooku. Również to jest niezgodne z prawem międzynarodowym bez zgody państwa pochodzenia danych osób, czyli w tym przypadku Ukrainy. W czwartek Orbán odwiedził obu żołnierzy w węgierskim szpitalu i powiedział im, że są teraz bezpieczni i nikt nie może im już nic zrobić. Film z tej wizyty również opublikował na Facebooku.
Groźba Zełenskiego
Po tym wszystkim Zełenski najwyraźniej stracił cierpliwość – podczas czwartkowego posiedzenia rządu w Kijowie powiedział: „Mamy nadzieję, że żadna osoba w Unii Europejskiej nie zablokuje 90 miliardów euro. W przeciwnym razie przekażemy adres tej osoby naszym siłom zbrojnym, naszym chłopcom, aby do niej zadzwonili i porozmawiali z nią w jej języku”. Chociaż nie wymienił Orbána z nazwiska, nie ma wątpliwości, że miał na myśli premiera Węgier. Zełenski raczej nie traktował tej groźby poważnie. Z drugiej strony nie jest jasne, dlaczego nie zdawał sobie sprawy z wagi takiej wypowiedzi.
Dla Orbána i węgierskiego rządu wypowiedź ta musiała być nieoczekiwanym darem niebios – i wywołała przewidywalne reakcje. Premier skomentował wypowiedź Zełenskiego, mówiąc, że nie postrzega jej jako skierowanej osobiście przeciwko niemu. Chodzi raczej o atak na cały naród węgierski – narrację, którą natychmiast przejęły media zbliżone do rządu Węgier.
Pułapka na szefa opozycji
W nocy z czwartku na piątek na Węgrzech doszło do eskalacji konfliktu – zatrzymano siedmiu kurierów ukraińskiego banku Oszczadbank, którzy przewozili oficjalny transport pieniędzy z Austrii na Ukrainę. Jak powiedział Szijjarto, mogli oni przewozić „pieniądze ukraińskiej mafii”. Na Węgrzech wszczęto przeciwko nim postępowanie w sprawie prania brudnych pieniędzy. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oskarżył Węgry o „branie zakładników” i „terroryzm państwowy”. Władze Ukrainy wydały ostrzeżenie dla podróżujących na Węgry. W piątek po południu Węgry ostatecznie wydaliły siedmiu zatrzymanych.
Eskalacja konfliktu mogła posłużyć Orbanowi i jego partii do zastawienia pułapki na swojego przeciwnika z opozycji, Petera Magyara. Przywódca Tiszy przynajmniej próbował obejść jedną z nich: skomentował groźbę Zełenskiego skierowaną do Orbana słowami, że żadna głowa państwa innego kraju nie ma prawa grozić Węgrom.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW