Prasa o sankcjach USA na niemieckie aktywistki
27 grudnia 2025
Niemiecka organizacja doradcza Hate Aid działa na rzecz zwalczania nienawiści i mowy nienawiści w internecie. We wtorek Stany Zjednoczone nałożyły na dwie liderki tej organizacji pozarządowej – Josephine Ballon i Annę-Lenę von Hodenberg oraz na troje innych Europejczyków zakazy wjazdu na terytorium USA. Amerykański Departament Stanu uzasadnił ten krok na platformie X tym, że osoby te przyczyniły się do cenzurowania amerykańskich platform internetowych.
Trzeba nazwać rzeczy po imieniu
W ocenie „Süddeutsche Zeitung” decyzja Stanów Zjednoczonych o nałożeniu zakazów wjazdu na europejskich obywateli zaangażowanych w przeciwdziałanie mowie nienawiści w internecie – w tym byłego komisarza UE Thierry’ego Bretona oraz dyrektorek niemieckiej organizacji Hate Aid, Annę-Lenę von Hodenberg i Josephine Ballon – wskazuje na narastający konflikt między europejskim podejściem regulacyjnym a amerykańską interpretacją wolności słowa w przestrzeni cyfrowej. „Argument podnoszony przez strony amerykańskie brzmi, że Europejczycy ograniczają wolność słowa. Europejskie rządy odrzucają te zarzuty. Oficjalne źródła w Europie wolą jednak w imię poprawnych relacji zachować milczenie” – stwierdza komentator. I dodaje: „Trzeba wreszcie nazwać rzeczy po imieniu: to Stany Zjednoczone ograniczają wolność słowa i mediów. Powinno to mieć konsekwencje w relacjach z tym krajem”.
Według „Frankfurter Rundschau”:„Rząd Donalda Trumpa ogranicza wolność prasy i stara się wywierać nacisk na Komisję Europejską oraz rząd Niemiec, aby nie stosowały surowych przepisów cyfrowych wobec amerykańskich firm technologicznych. To regulacje, które mają na celu uniknięcie przekształcenia Internetu w przestrzeń bezprawia, zalaną przez fałszywe informacje. W Niemczech sankcje objęły berlińską organizację Hate Aid – a dokładnie jej dyrektorki. Ich przewinienie? Pomagają osobom, które są zagrożone w Internecie. Miejmy nadzieję, że Komisja Europejska będzie dalej wspierać ważną i konieczną regulację Digital Services Act. Na mocy tej regulacji platformy internetowe mają obowiązek zgłaszać nielegalne treści, towary, usługi oraz fałszywe informacje a także zapewniać ochronę nieletnich przed hazardem i pornografią. To śmieszne, że Marco Rubio, sekretarz stanu w administracji Trumpa mówi o ataku na ‘naród amerykański'. W rzeczywistości bardziej martwi się o straty finansowe Elona Muska i spółki”.
„Znaczenie sprawy podkreśla fakt, że wśród dotkniętych ograniczeniami znalazł się były komisarz UE Thierry Breton, który był inicjatorem i głównym architektem unijnej regulacji Digital Services Act.” – pisze dziennik „Nürnberger Nachrichten”. Ustawa ma chronić podstawowe prawa użytkowników internetu. To jednak denerwuje internetowych gigantów, bo nowe przepisy mogą ograniczać ich interesy. „Elon Musk, dawny sojusznik Trumpa, od razu zażądał likwidacji UE, gdy jego platforma X została ukarana milionową grzywną za brak przejrzystości” – czytamy.
Kolejny konflikt
Dziennik regionalny „Kölner Stadt-Anzeiger” komentuje: „Mamy do czynienia z kolejnym konfliktem z USA, które w sposób niepokojący ingerują w wartości zachodniej demokracji. Departament Stanu w Waszyngtonie nałożył ograniczenia wjazdu i pobytu na obywateli Niemiec i innych państw europejskich. Administracja Trumpa ogranicza wolność prasy i próbuje teraz wywierać presję na Komisję Europejską oraz rząd Niemiec, aby nie stosowały surowych unijnych przepisów cyfrowych wobec amerykańskich firm technologicznych.(…) Miejmy nadzieję, że Komisja Europejska nadal będzie bronić swojej regulacji o usługach cyfrowych”.
Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!