Spór o Grenlandię. UE reguje na zapowiedź ceł ze strony USA
18 stycznia 2026
To kolejny cios dla stosunków transatlantyckich. Unia Europejska gorączkowo szuka odpowiedzi na działania prezydenta USA Donalda Trumpa. Po tym, jak kilka państw członkowskich sprzeciwiło się amerykańskim planom przejęcia Grenlandii, USA zagroziły wprowadzeniem ceł wobec partnerów unijnych. Ośmiu objętych tym działaniem członków UE zostało zaskoczonych skalą i nagłością decyzji.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady António Costa wskazali w mediach społecznościowych, że „cła podważyłyby stosunki transatlantyckie i groziłyby wywołaniem niebezpiecznej spirali eskalacji”. Jednocześnie podkreślili, że nie zamierzają zmieniać obranej polityki. W ramach przygotowania do wspólnej reakcji ambasadorowie 27 państw członkowskich zbiorą się w niedzielę (18.01.2026) w Brukseli na nadzwyczajnym posiedzeniu, aby wypracować wspólne stanowisko.
Zawiesić zerowe cła
Groźby USA spotkały się z jednoznaczną krytyką. Brytyjski premier Keir Starmer i prezydent Francji Emmanuel Macron uznali je za nie do przyjęcia. Macron podkreślił, że Unia Europejska posiada „skuteczne narzędzia, by reagować na takie działania i chronić swoje przedsiębiorstwa”. Z kolei duński minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen przyznał, że decyzja USA była dla niego zaskoczeniem.
Manfred Weber, szef konserwatywnej frakcji Europejskiej Partii Ludowej w PE, ocenił, że groźby Donalda Trumpa stawiają pod znakiem zapytania ubiegłoroczne porozumienie handlowe między UE a USA. W reakcji na prowokacyjne działania prezydenta USA Weber domaga się tymczasowego zawieszenia zerowych ceł na amerykańskie towary.
Chiny i Rosja cieszą się
Także wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych Kaja Kallas skrytykowała zapowiedzi Trumpa. „Chiny i Rosja cieszą się z tego” – napisała w mediach społecznościowych: „To oni korzystają na podziałach między sojusznikami”. Jeśli bezpieczeństwo Grenlandii będzie zagrożone, można to rozwiązać w ramach NATO. Kaja Kallas podkreśliła także, że wprowadzenie ceł niesie ryzyko osłabienia zarówno Europy, jak i Stanów Zjednoczonych oraz wspólnego dobrobytu.
Stawką jest nie tylko stosunek USA do Europy. Laura von Daniels, kierująca zespołem badań nad Ameryką w Fundacji Nauki i Polityki (SWP), oceniła, że Trump wykorzystuje zapowiedź ceł, aby podzielić Unię Europejską. „Robi to, bo może, a Grenlandia jest dla niego cennym 'trofeum'” – powiedziała agencji DPA. Poprzez groźby celne wobec poszczególnych państw UE, Trump stara się wywierać maksymalny nacisk i zaszkodzić jedności Europejczyków, którzy dotychczas pozostawali zjednoczeni w sprawie Grenlandii.
Niemcy i inne państwa europejskie wysłały w ostatnich dniach na prośbę Danii żołnierzy na Grenlandię. Mają sprawdzić, jak można poprawić bezpieczeństwo wyspy położonej między północnym Atlantykiem a Morzem Arktycznym. Ten krok wywołał irytację USA – Trump ocenił misję jako „bardzo niebezpieczną sytuację”.
„Nie dać się zastraszyć próbom szantażu”
Rząd federalny Niemiec przyjął ostrożne stanowisko, deklarując chęć konsultacji z partnerami europejskimi. Rzecznik rządu, Stefan Kornelius, podkreślił: „W odpowiednim czasie wspólnie zdecydujemy o odpowiednich krokach”.
Polityk CDU ds. bezpieczeństwa Roderich Kiesewetter ostrzegł Europę przed uleganiem groźbom Trumpa w sprawie ceł w konflikcie o Grenlandię. „Interwencja Trumpa byłaby naruszeniem suwerenności Grenlandii i Danii oraz oznaczałaby koniec dotychczasowej NATO” – powiedział gazecie „Münchner Merkur”. I dodał: „Nie powinniśmy dać się zastraszyć próbom szantażu Trumpa”.
Peter Beyer, sprawozdawca frakcji CDU ds. Ameryki Północnej i Arktyki, stwierdził w rozmowie z „Bild am Sonntag”: „To typowy manewr Trumpa: buduje maksymalną presję i dąży do osiągnięcia korzystnego dla siebie dealu”.
(ARD/jar)