Niemiecka gazeta: Berlin obawiał się protestów z Polski
28 marca 2026
Znaczenie Związku Wypędzonych zmalało. Pokolenie osób, które doświadczyły ucieczek i wypędzenia jest nadal silne, ale udana integracja wysiedlonych w niemieckim społeczeństwie spowodowała, że „prawo do stron ojczystych” straciło na znaczeniu – pisze Reinhard Mueller w komentarzu opublikowanym w sobotę na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung’.
„Natrętne protesty z Polski”
Pomimo tego każde nawiązanie do tematu ucieczki i wypędzenia Niemców wywołuje podejrzenie o chęć pominięcia historycznego kontekstu. „Ciągle jeszcze trzeba obawiać się natrętnych protestów z Polski, gdzie wysuwane są raz po raz roszczenia reparacyjne wobec Niemiec” – pisze Mueller.
W tej sytuacji – kontynuuje dziennikarz „FAZ” – jest zrozumiałe, że niemiecki rząd nie był zainteresowany zaostrzeniem debaty o kierownictwie Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, lecz pragnął uniknąć powstania kolejnego sporu.
Zdaniem komentatora w sporze o obsadzenie stanowiska dyrektora Ośrodka Dokumentacji nie chodziło tylko o personalną „muzealną błahostkę”.
W aktualnej sytuacji na świecie, gdy wojna, masowe morderstwa i wypędzenia są na porządku dziennym, nasuwa się pytanie o to, jakie wnioski wyciągnęliśmy z przeszłości. „Wypędzenie nigdy nie może usprawiedliwić kolejnego wypędzenia. Nie wolno kierować się zemstą i odwetem” – podkreślił Mueller.
Jak podkreślił, niemieccy wypędzeni odrzucili zemstę, a wielu z nich budowało mosty do krajów, które musieli opuścić. Zadaniem władz niemieckich jest uchronienie ich przed „powtórnym wypędzeniem” z ojczyzny – pisze w konkluzji komentator „FAZ”.
Dyrektorem Ośrodka Dokumentacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie został kandydat kompromisowy – znający Polskę historyk Roland Borchers. Według mediów kanclerz Friedrich Merz wywarł presję na kandydata związanego z Związkiem Wypędzonych, Svena Oole, aby ze względu na Polskę wycofał swoją kandydaturę.