1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Afera korupcyjna w Kijowie: zagrożenie dla Zełenskiego?

Lilia Rżeucka Redakcja Ukraińska DW
15 maja 2026

Skandal w Ukrainie nabiera rozmachu. Organy antykorupcyjne podejmują działania przeciwko byłemu szefowi administracji prezydenckiej Andrijowi Jermakowi. Czy ta afera może stanowić zagrożenie dla prezydenta Ukrainy?

https://p.dw.com/p/5DnPq
Korupcja w Ukrainie może zagrozić rządom prezydeta Zełenskiego
Wołodymyr Zełenski (po prawej) i Andrij Jermak w listopadzie 2025 rZdjęcie: Violeta Santos Moura/REUTERS

11 maja Krajowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) postawiły zarzuty byłemu szefowi ukraińskiej kancelarii prezydenta, Andrijowi Jermakowi. W ukraińskim systemie prawnym krok ten odpowiada wniesieniu oskarżenia do sądu. Zarzuca mu się „pranie brudnych pieniędzy w ramach zorganizowanej grupy”. Grozi za to kara pozbawienia wolności od ośmiu do dwunastu lat.

„Szczególnie poważne przestępstwo”

Według organów antykorupcyjnych, grupa, do której należał Jermak, miała wyprać środki w wysokości 460 milionów hrywien (około 9 milionów euro) w ramach luksusowego projektu budowlanego w pobliżu Kijowa. Później w tej sprawie postawiono zarzuty jeszcze sześciu innym osobom.

– Chodzi o szczególnie poważne przestępstwo. Obecnie zbieramy dowody – wyjaśnił szef SAP Ołeksandr Kłymenko na konferencji prasowej w Kijowie. Przesłuchania rozpoczęły się 12 maja.

Najwyższy Sąd Antykorupcyjny w Ukrainie zastosował wobec polityka areszt tymczasowy – początkowo na 60 dni. Andriej Jermak ma jednak możliwość pozostania na wolności po wpłaceniu kaucji w wysokości 140 milionów hrywien (około 2,7 miliona euro). – Nie mam tylu pieniędzy – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu decyzji sądu.

Kijów, Ukraina | Sąd antykorupcyjny nałożył środki zapobiegawcze na Andrija Jermaka
Andrij Jermak na rozprawie przed Najwyższym Sądem AntykorupcyjnymZdjęcie: Igor Burdyga/DW

O co oskarżony jest Andrij Jermak?

Według śledczych, sprawa zaczęła się w 2018 roku, gdy, zgodnie z materiałami opublikowanymi przez NABU, jeden z oskarżonych został współzałożycielem firmy BLOOM Development. Latem 2019 roku firma ta nabyła ponad cztery hektary gruntu w pobliżu Kijowa i w 2021 roku rozpoczęła tam budowę luksusowego osiedla mieszkaniowego o nazwie Dynastia. Śledczy zakładają, że plac budowy był wykorzystywany do ponownego wprowadzania do obiegu gospodarczego nielegalnie zgromadzonych środków na dużą skalę. Grupa przestępcza miała pozyskać te pieniądze z różnych źródeł, w tym również z korupcyjnych machinacji w państwowym koncernie Energoatom.

Na czele tej grupy stał mężczyzna o pseudonimie „Karlson”. Według doniesień kryje się za nim biznesmen Timur Mindicz uważany za towarzysza i zaufanego współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Mindicz jest między innymi współwłaścicielem produkującej programy telewizyjne firmy Kwartal-95, do której założycieli należy również Zełenski.

Również Andrij Jermak miał należeć do tej grupy. W związku z toczącym się postępowaniem NABU przeszukało w listopadzie 2025 roku zarówno biuro Jermaka, jak i jego prywatne mieszkanie. Chociaż wówczas nie było wobec niego jeszcze żadnych zarzutów karnych, zrezygnował ze stanowiska szefa Biura Prezydenta, które piastował od roku 2020.

Andrij Jermak zaprzeczył, że posiada dom na osiedlu Dynastia i określił podejrzenia jako „bezpodstawne”. „W ostatnich miesiącach organy ścigania były publicznie naciskane, aby wszczęły przeciwko mnie dochodzenie” – napisał wieczorem 12 maja  na Telegramie. Jednocześnie oświadczył, że pozostanie wUkrainie i jest otwarty na wszelkie działania procesowe.

Afera korupcyjna w Ukrainie
Andrij Jermak zaprzecza wszystkim oskarżeniomZdjęcie: Igor Burdyga/DW

Czy sprawa zaszkodzi Zełenskiemu?

Andrij Jermak utrzymywał bliskie stosunki z prezydentem Ukrainy, a dziennikarze wysuwali nawet przypuszczenia, że jeden z domów w osiedlu może należeć, za pośrednictwem osób figurantów, do samego Wołodymyra Zełenskiego. Jednak NABU i SAP zaprzeczyły tym doniesieniom. „Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie był i nie jest przedmiotem wstępnych dochodzeń NABU i SAP” – oświadczył szef NABU Semen Krywonos podczas konferencji prasowej 12 maja.

Według obserwatorów, sprawa i tak może zaszkodzić reputacji Zełenskiego. Ukraiński politolog Petro Oleszczuk uważa, że postępowanie to nie będzie miało bezpośrednich konsekwencji, ale będzie stale obciążać obecne kierownictwo państwa w tle. – Afera Mindicza będzie się ciągle pojawiać i nie zniknie tak po prostu. Pozostanie podświadomym aspektem postrzegania pracy prezydenta – powiedział w rozmowie z DW.

Według niego zarówno wewnętrzni przeciwnicy Zełenskiego, jak i podmioty zewnętrzne mogą być zainteresowane podtrzymywaniem uwagi opinii publicznej na tej korupcyjnej aferze. Petro Oleszczuk ponadto nie wyklucza, że ukraińskie władze mogą być poddawane presji za pomocą odpowiednich informacji, aby wymusić scenariusze zakończenia wojny, które są niekorzystne dla Ukrainy.

Również ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko dostrzega zagrożenia dla reputacji Zełenskiego –  jednak raczej w przyszłości, nawet jeśli obecnie możliwe są pewne spadki w sondażach poparcia. – Dopóki Zełenski jest prezydentem Ukrainy, korzysta z immunitetu. W przeciwieństwie do Jermaka nie można więc wszcząć przeciwko niemu postępowania – wyjaśnia w rozmowie z DW.

Jego zdaniem największe niebezpieczeństwo grozi Zełenskiemu, gdy wojna się zakończy i rozpocznie się kampania wyborcza. – Wtedy wszystkie kompromitujące materiały związane z tą sprawą i ogólnie z aferą Mindicza mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Wołodymyrowi Zełenskiemu – twierdzi ekspert.

Sam Zełenski nie wypowiedział się na ten temat. Jego doradca ds. komunikacji Dmytro Łytwyn wyjaśnił dziennikarzom, że „postępowanie nadal trwa”, dlatego „jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek oceny”.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>